Liczba, która wstrząsa za każdym razem, gdy ją widzę: 35,3 tysiąca Polaków przejawia objawy patologicznego hazardu. To dane Fundacji CBOS z raportu „Oszacowanie rozpowszechnienia… edycja 2023/2024” przygotowanego dla Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom. Wzrost o 30 procent w ciągu pięciu lat. Drugie uderzenie z tego samego dokumentu: 24,2 procent niepełnoletnich w Polsce gra na pieniądze w sposób ryzykowny. Rozkładam te liczby w kontekście, który rzadko pojawia się w mediach — bo media chętnie cytują liczby, ale rzadziej tłumaczą metodologię i znaczenie.
Dbaj o odpowiedzialną grę z pomocą Klarna Zakłady.
Metodologia raportu CBOS
CBOS, czyli Centrum Badania Opinii Społecznej, pracuje na zlecenie KCPU od ponad dekady. Cykl badań „Oszacowanie rozpowszechnienia oraz identyfikacja czynników ryzyka uzależnień behawioralnych w Polsce” ukazuje się co dwa-trzy lata. Edycja 2023/2024 to najnowsza dostępna w momencie pisania tego tekstu.
Badanie obejmuje próbę około 4-5 tysięcy osób w wieku 15 lat i więcej, dobranych metodą losowego wyboru gospodarstw. Ankieta przeprowadzana jest osobiście przez przeszkolonych ankieterów. Pytania o hazard są częścią szerszego kwestionariusza dotyczącego uzależnień behawioralnych — obok hazardu, zachowań zakupowych, korzystania z internetu, gier wideo, mediów społecznościowych.
Diagnoza patologicznego hazardu opiera się na narzędziu SOGS-RA dla młodzieży i SOGS dla dorosłych, plus elementy DSM-5. To skala, która liczy zachowania ryzykowne: częstotliwość gry, kwoty, próby ograniczenia bez powodzenia, kłamanie bliskim o grze, kradzieże dla finansowania gry, problemy zdrowotne i społeczne. Diagnoza patologicznego hazardu wymaga spełnienia minimum 5 z 10 kryteriów.
Mocną stroną raportu CBOS jest porównywalność w czasie — od 2009 roku narzędzie ankietowe pozostaje stabilne, więc trendy są wiarygodne. Słabością — typową dla tego typu badań — jest niedoszacowanie. Osoby uzależnione często ukrywają zachowania nawet przed ankieterem.
Liczba osób zagrożonych
35,3 tysiąca osób z diagnozą patologicznego hazardu to twarde minimum. Realna liczba może być wyższa o kilkadziesiąt procent — eksperci szacują, że około jednej trzeciej zagrożonych nie zgłasza się w badaniach do najcięższej kategorii. Jeśli dodamy kategorię „hazard ryzykowny” (zachowania, które jeszcze nie spełniają wszystkich kryteriów patologii, ale są wyraźnie szkodliwe), liczba rośnie do około 100 tysięcy osób.
Drugi kontekst: 31,7 procent Polaków powyżej 15 lat zagrało na pieniądze przynajmniej raz w ciągu ostatniego roku. To spadek z 37,1 procent w 2019 — dobra wiadomość. Przyczyną jest kombinacja czynników: lepsza świadomość ryzyka, agresywniejsze kampanie społeczne, wpis nielegalnych domen do Rejestru Domen Niedozwolonych Ministerstwa Finansów. Spadek udziału grających w ogólnej populacji nie przełożył się jednak na spadek liczby uzależnionych — wręcz odwrotnie.
Co to znaczy w praktyce? Mniej osób w Polsce próbuje hazardu, ale ci, którzy próbują, robią to intensywniej. Średnia liczba dni gry miesięcznie wśród regularnych graczy rośnie. Średnie kwoty deponowane na kontach bukmacherów również. Mamy więc do czynienia z procesem koncentracji szkód — w mniejszej grupie populacji, ale w grupie z głębszymi problemami.
Młodzież jako grupa ryzyka
Tu raport CBOS uderza najmocniej. 24,2 procent niepełnoletnich Polaków gra na pieniądze w sposób ryzykowny. To prawie co czwarty nastolatek. Liczba dotyczy zachowań ryzykownych — czyli takich, które jeszcze nie są patologiczne, ale wyraźnie odbiegają od normy.
Skąd ten wskaźnik? Po pierwsze, z dostępności. Polski legalny rynek bukmacherski wymaga rejestracji z dowodem osobistym i pełnoletności, ale szara strefa zagranicznych operatorów obchodzi te wymagania. Po drugie, z gier zręcznościowych z elementem hazardu — automaty w klubach, popularne w mniejszych miastach, gdzie kontrola wieku jest nieformalna. Po trzecie, z gier komputerowych i mobilnych z mechanikami „loot boxów”, które ćwiczą zachowania hazardowe przed osiągnięciem pełnoletności.
Skutki dla dorosłego życia są dobrze udokumentowane. Wczesny kontakt z hazardem (przed 18 rokiem życia) zwiększa ryzyko diagnozy patologicznego hazardu w dorosłości około pięciokrotnie. KCPU z tego powodu inwestuje w programy profilaktyczne dla szkół, ale skala problemu znacznie przekracza możliwości samych szkolnych zajęć.
Wzrost o 30 procent w pięć lat
Najgorszy trend w raporcie. W edycji 2018/2019 liczba osób z patologicznym hazardem wynosiła około 27 tysięcy. W edycji 2023/2024 — 35,3 tysiąca. Wzrost o 30 procent przy stagnującej populacji ogólnej i przy formalnym zaostrzaniu polityki państwa wobec hazardu nielegalnego.
Co napędza wzrost? Lista krótka, ale brutalna. Pierwsze: cyfryzacja. Hazard online — dostępny na telefonie, 24 godziny na dobę, bez konieczności wychodzenia z domu — generuje zupełnie inny profil ryzyka niż klasyczne kasyno. Drugie: rozwój zagranicznej szarej strefy. Polacy depozytują rocznie około 15 miliardów złotych u nielegalnych operatorów, którzy nie mają obowiązku odpowiedzialnej gry, weryfikacji wieku ani limitów wpłat. Trzecie: ekspansja BNPL, która teoretycznie nie obsługuje hazardu, ale w praktyce — przez uwolnienie płynności w budżecie domowym — może pośrednio finansować zachowania hazardowe.
Te trzy czynniki pokrywają się z trendami obserwowanymi w innych krajach UE. W Szwecji, gdzie regulator Spelinspektionen od 1 kwietnia 2026 zakazał finansowania kredytowego hazardu, w tym BNPL, wskaźnik patologicznego hazardu wzrósł z 0,6 procent w 2018 do 1,3 procent w 2024. Polska na razie ma niższy wskaźnik (poniżej 0,2 procenta populacji 15+), ale dynamika jest podobna.
Co z tego wynika dla płatności
To pytanie, które stawiam sobie zawodowo: co konkretnie zmienia te liczby w branży płatności bukmacherskich w Polsce? Trzy obserwacje.
Po pierwsze, polityka platform BNPL — Klarna, PayPo, Twisto, Allegro Pay — konsekwentnie unikających hazardu jest w tym kontekście rozsądna i prawdopodobnie nie zostanie zmieniona, niezależnie od tego, czy regulator polski (Ministerstwo Finansów, KNF) wydałby formalny zakaz. Argumenty biznesowe i regulacyjne idą w tym samym kierunku.
Po drugie, polskie banki rozwijają coraz lepsze narzędzia do dobrowolnej blokady płatności hazardowych. mBank, ING, PKO BP, Santander oferują funkcje, które pozwalają klientowi z poziomu aplikacji zablokować transakcje oznaczone kodem MCC 7995. Tu znajduje się punkt styku z ryzykiem: jeśli płatność jest realizowana przez warstwę, która nie eksponuje kodu MCC 7995 wprost — np. szybki przelew bankowy — blokada może nie zadziałać.
Po trzecie, prognoza. Przy obecnej dynamice (+30 procent w pięć lat) liczba osób z diagnozą patologicznego hazardu w Polsce może w 2028 roku przekroczyć 45 tysięcy. To zwiększa presję na regulatora, na banki, na operatorów BNPL i na samych bukmacherów, by inwestować w narzędzia odpowiedzialnej gry, weryfikacji limitów oraz wykrywania zachowań ryzykownych w czasie rzeczywistym. Branża, która dwa-trzy lata temu traktowała te tematy jako PR, dziś coraz częściej musi je traktować jako element infrastruktury operacyjnej.
Jeśli potrzebujesz pomocy w blokadzie hazardu, przeczytaj jak zablokować płatności hazardowe na koncie bankowym.
Z perspektywy zwykłego użytkownika płynie z tych liczb prosta rekomendacja: jeśli zauważasz, że gra przestaje być rozrywką, sięgnij po dane samodzielnie. Aplikacja licencjonowanego bukmachera pokazuje historię depozytów i wypłat za dowolny okres. Bank pokazuje strukturę wydatków po kategoriach. Połączenie tych dwóch źródeł daje obraz, który czasem zaskakuje samego gracza — bo wydatki rozproszone w czasie wyglądają inaczej niż jako miesięczna suma. To prosty mechanizm autodiagnozy, który nie wymaga rozmowy z terapeutą, a często wystarcza, by samemu rozpoznać sygnał ostrzegawczy.