Pierwszą rzeczą, którą sprawdzam co kwartał, są zestawienia CRIF i ERIF — to dwa biura, które obrabiają zapytania o BNPL od polskich operatorów. W listopadzie 2025 wpłynęło tam około 1,5 miliona zapytań o finansowanie typu „kup teraz, zapłać później” — dwukrotnie więcej niż rok wcześniej. Polska wyrosła w tym czasie na europejskiego lidera popularności BNPL: 18 procent konsumentów skorzystało z tej opcji przez ostatnie dwanaście miesięcy. Ten tekst rozkłada twarde liczby — ile osób, jakie kwoty, jak często, kto rządzi rynkiem i gdzie Polska stoi na tle Unii.

Śledź statystyki rynku finansowego z naszą stroną główną.

Skala — od pandemii do dzisiaj

Polski rynek BNPL nie istniał w obecnym kształcie jeszcze pięć lat temu. Pierwsza fala przyszła z pandemią — odroczona płatność stała się sposobem na zakupy bez ruszania karty z portfela. Wtedy średni koszyk z BNPL był niewielki: 200–250 złotych, najczęściej elektronika, kosmetyki, ubrania.

Dzisiaj liczby wyglądają inaczej. W pierwszej połowie 2025 roku z BNPL skorzystało 1,4 miliona Polaków — więcej, niż przez cały 2024 (1,7 miliona). Tempo nie zwalnia: do końca 2025 roku z usług BNPL skorzystało 2,97 miliona klientów, a łączna liczba transakcji przekroczyła 143 miliony. Dla porównania — to mniej więcej tyle, ile Polacy płacą BLIK-iem w skali miesiąca, ale dla produktu, który dziesięć lat temu nie istniał, jest to skok bezprecedensowy.

Co ważne, BNPL nie jest już produktem „dla impulsywnych zakupów”. W listopadzie 2025 średniostatystyczny użytkownik korzystał z odroczonej płatności ponad trzy razy w miesiącu — to wzrost z poniżej trzech razy na początku roku. Czyli mamy już do czynienia z nawykiem, nie z eksperymentem.

Wartość koszyka — czterysta złotych zamiast dwustu

Jeden wskaźnik mówi o dojrzewaniu rynku więcej niż liczba użytkowników: średnia wartość transakcji. W czasach pandemii BNPL obsługiwał głównie drobne zakupy — telefon, kosmetyki, buty. Średnia oscylowała w przedziale 200–250 złotych. W listopadzie 2025 ta sama średnia wyniosła już około 400 złotych.

To nie jest tylko inflacja. W tym samym okresie ceny w Polsce wzrosły o około 30 procent — koszyk BNPL urósł szybciej. Dlaczego? Operatorzy stopniowo podnoszą limity dla zaufanych klientów, a sami klienci traktują BNPL coraz częściej jako narzędzie do większych zakupów: pralka, rower elektryczny, zegarek, miesięczne zamówienie z drogerii. Wzrosła też liczba sklepów, które oferują raty 0 procent przy współpracy z operatorem — co czyni BNPL atrakcyjniejszym niż klasyczna karta kredytowa.

Skutek uboczny tego trendu jest mniej różowy. BIG InfoMonitor, który zbiera dane o niesolidnych dłużnikach, w raporcie InfoDług’25 zauważa, że ogólna kwota zaległych zobowiązań rośnie szybciej niż liczba dłużników. Innymi słowy — coraz więcej osób ma większe długi. Nie przypisuję tego BNPL bezpośrednio, ale sygnał jest niepokojący: wyższy koszyk = wyższe ryzyko, że jakiś jego ułamek nie zostanie spłacony w terminie.

Częstotliwość — trzy transakcje miesięcznie

Liczba użytkowników jest mniej istotna od tego, ile razy ci użytkownicy faktycznie korzystają z produktu. Tu rynek polski wygląda szczególnie aktywnie. W listopadzie 2025 średni klient BNPL wykonał ponad trzy transakcje w jednym miesiącu. Na początku roku — mniej niż trzy.

To wzrost o około 10 procent w skali roku, ale nie linearny. CRIF i ERIF widzą wyraźne piki sezonowe: listopad i grudzień, czyli Black Friday plus święta, generują 25–30 procent rocznych transakcji. Czerwiec — wakacyjny szczyt zakupów — drugi wyraźny pik. Lipiec i sierpień to okres względnego spokoju.

Trzy transakcje miesięcznie oznaczają jedno: dla istotnej grupy Polaków BNPL to już nie jest „awaryjne narzędzie”, tylko stała pozycja w schemacie zarządzania budżetem. To radykalna zmiana w stosunku do 2021 roku, kiedy odroczona płatność była ledwo zauważalna. I to ten poziom rutyny niepokoi dzisiaj regulatorów konsumenckich — bo po przekroczeniu pewnego progu częstotliwości BNPL przestaje być wygodą, a zaczyna być formą stałego mikrokredytu.

Liderzy rynku — czterech graczy

Polski rynek BNPL jest skoncentrowany. Czterech operatorów odpowiada za zdecydowaną większość transakcji: Allegro Pay, PayPo, Twisto i Klarna. W 2023 roku ich łączne przychody wyniosły 488,8 miliona złotych — wzrost o 48 procent rok do roku. Dane za 2024 mają być wyższe o kolejne kilkanaście procent.

Każdy z czwórki obsługuje inny segment. Allegro Pay rośnie organicznie razem z platformą Allegro — to środowisko ponad 20 milionów aktywnych użytkowników miesięcznie, co automatycznie czyni operatora największym pod względem wolumenu transakcji. PayPo dominuje w polskich sklepach niezależnych — od kwiaciarni po księgarnie internetowe. Twisto specjalizuje się w średnich transakcjach z elastycznym harmonogramem spłat. Klarna z kolei jest jedyną platformą o globalnym zasięgu — w Polsce dotyka około 2,5 miliona aktywnych użytkowników, z czego pół miliona miesięcznie korzysta z aplikacji do zakupów online. Klarna jest też zintegrowana z około 10 tysiącami polskich sklepów e-commerce.

Konkurencja ma dwa fronty. Pierwszy to walka o sklepy — kto zaoferuje korzystniejszą prowizję i lepszą integrację techniczną, ten zdobywa marżę. Drugi to walka o użytkownika końcowego: bonusy, programy lojalnościowe, raty 0 procent. Amerykańska struktura rynku BNPL wygląda podobnie — kilku dużych graczy obsługujących większość obrotu — ale tam regulator już teraz pisze przepisy chroniące konsumentów. W Polsce takie przepisy dopiero idą.

Co o tym mówi BIG InfoMonitor

Paweł Szarkowski, prezes BIG InfoMonitor, w komentarzu do raportu InfoDług analizował dynamikę zaległości i wskazał konkretną przyczynę: „wzrost ogólnej kwoty zaległego zadłużenia, pomimo spadku liczby niesolidnych dłużników, wskazuje na to, że duże internetowe platformy handlowe mogą mierzyć się ze znaczną presją marżową”. Tłumaczenie z języka raportu na codzienny: rośnie średnia wartość pojedynczego problemu, choć osób z problemami jest coraz mniej.

Z mojej obserwacji rynku to się składa w spójny obraz. Większy koszyk BNPL plus częstsze transakcje plus rosnące limity = większa kwota wystawiona na ryzyko nieterminowej spłaty. Indeks Zaległych Płatności Polaków na koniec 2025 spadł do 77,9 punktu — najniższego poziomu od 2017 roku. Z drugiej strony, łączne zaległości 2,4 miliona Polaków przekroczyły 81,3 miliarda złotych. Średnio każda zadłużona osoba ma teraz prawie 34 tysiące złotych zaległości. To nie wynika tylko z BNPL — większość tych długów to kredyty bankowe i niespłacone rachunki — ale BNPL dokłada swoją cegiełkę i jego udział rośnie najszybciej.

Polska na tle Unii Europejskiej

Tutaj pojawiają się dane, które lubię najbardziej. 18 procent konsumentów w Polsce skorzystało z BNPL w ostatnich dwunastu miesiącach. To najwyższy wynik w Unii Europejskiej. Średnia europejska oscyluje wokół 11–13 procent. Niemcy, mimo dwukrotnie większego rynku e-commerce, mają wskaźnik niższy o około 4 punkty procentowe.

Dlaczego Polska? Trzy czynniki. Po pierwsze, niska penetracja kart kredytowych — Polacy mają około 7 milionów kart kredytowych, co przy 38-milionowej populacji daje wskaźnik znacznie poniżej średniej unijnej. BNPL wypełnia tę lukę. Po drugie, agresywny marketing operatorów: Allegro Pay i PayPo prowadzą kampanie, których koszty na pewno nie zwracają się w pierwszym roku, ale budują rynek na przyszłość. Po trzecie, otwartość polskich konsumentów na nowe technologie finansowe — to ten sam rynek, który jako pierwszy w Europie zaadoptował BLIK i mobilne płatności zbliżeniowe.

Skutek uboczny tej pozycji: jeśli unijny regulator (a dyskusje już trwają) zdecyduje się zharmonizować przepisy o BNPL na poziomie wspólnoty, Polska będzie najmocniej dotknięta — bo z najgłębszym zaangażowaniem rynku.

Rozwój odroczonych płatności ma wpływ na rosnące zadłużenie Polaków.

Jedna grupa rynku BNPL pozostaje konsekwentnie poza zasięgiem żadnego z polskich operatorów: hazard online. Ani Allegro Pay, ani PayPo, ani Twisto, ani Klarna nie obsługują transakcji u licencjonowanych bukmacherów ani w Total Casino. To celowa decyzja każdej z tych firm — zbieżna z polityką globalną Klarny, która transakcje hazardowe blokuje także na innych rynkach. I dlatego, mimo że BNPL jest dziś w Polsce częstym zjawiskiem, dla zakładów wzajemnych pozostaje produktem niedostępnym.

Ile transakcji BNPL wykonano w Polsce w 2025?
Do końca 2025 roku Polacy wykonali łącznie 143 miliony transakcji z odroczoną płatnością, korzystało z niej 2,97 miliona klientów. W samym listopadzie 2025 do CRIF i ERIF wpłynęło około 1,5 miliona zapytań o BNPL — dwukrotnie więcej niż w analogicznym miesiącu rok wcześniej.
Jak rosła średnia wartość koszyka BNPL?
W czasach pandemii średni koszyk wynosił 200-250 złotych. W listopadzie 2025 sięgał już około 400 złotych. To wzrost o około 60-100 procent — szybszy niż inflacja w tym samym okresie. Główne przyczyny: wyższe limity dla zaufanych klientów, więcej sklepów oferujących raty 0 procent oraz rosnąca akceptacja BNPL przy większych zakupach.
Czy Polska faktycznie jest liderem BNPL w UE?
Tak. 18 procent polskich konsumentów skorzystało z odroczonej płatności w ostatnich dwunastu miesiącach. To najwyższy wynik w całej Unii. Średnia unijna jest niższa o około 5-7 punktów procentowych. Wynika to z niskiej penetracji kart kredytowych, agresywnego marketingu czterech głównych operatorów i otwartości polskich konsumentów na nowe technologie płatnicze.